Sukces według Christiana Louboutina

Urodzony w Paryżu Christian Louboutin w wieku lat 17 zatrudnił się w legendarnej sali koncertowej Folies Bergère, gdy odkrył swoją obsesję na punkcie butów. Karierę w branży obuwniczej zaczął od współpracy z francuskimi projektantami: Charlesem Jourdanem, a później z Rogerem Vivierem. W 1991 roku Louboutin założył własną firmę i otworzył pierwszy butik w Paryżu.

Foto: Getty Images

Znakiem rozpoznawczym słynnego projektanta są szpilki na zawrotnie wysokich obcasach z błyszcząca czerwoną podeszwą, którą wymyślił w 1993 roku, a zastrzegł w 2007 roku. Szpilki przyniosły mu niewyobrażalny sukces  – dziś Louboutin sprzedaje ponad milion par butów rocznie. W 2014 roku rozpoczął podbój barwnego rynku urody i kosmetyków: najpierw stworzył linię lakierów do paznokci, następnie wzbogacił ofertę o szminki, a w ubiegłym roku zaproponował swoim fankom własne perfumy. Ma domy w Paryżu, Lizbonie, Aleppo i Luksorze, oraz luksusową barkę mieszkalną ”Dahabibi”, cumującą na Nilu.

Zacząłem pracę w Folies Bergère, bo wcześniej szkicowałem buty dla tancerek, ale nie uszyłem tam ani jednej pary. Robiłem kawę, pomagałem technikom, przerabiałem kostiumy. Na początku byłem maskotką zespołu, ale po sześciu miesiącach stałem się meblem, dziewczęta zaczęły się na mnie denerwować, bo wszędzie było mnie pełno. Uznałem więc, że najwyższy czas odejść.

Roger Vivier jako pierwszy utwierdził mnie w przekonaniu, że projektowanie butów może być prawdziwą pracą, i to piękną pracą. Byłem jego asystentem w okresie, gdy przygotowywał swoją retrospektywę w Paryżu. Vivier został moim mentorem. Najzabawniejsze było to, że miał ogromną potrzebę rywalizacji. Któregoś razu stwierdził o kimś, że jest ”w naszym wieku”. Ja miałem wtedy 24 lata, a on 80! Nie mieściło mi się w głowie, że 60 lat nie robiło mu żadnej różnicy. Ale właśnie dlatego zawsze miał tyle energii i był tak entuzjastyczny i dziarski.

Czasami buty nie powinny zbytnio przyciągać uwagi. Christian Dior powiedział kiedyś Vivierowi, że dobre buty powinny być widoczne, ale też mają potrafić zniknąć. Ta zasada nie sprawdza się w przypadku niektórych moich butów, ale to bardzo dobra rada. Najpierw należy patrzeć na kobietę.

Foto: Materiały prasowe Szpilki Fifi Christiana Louboutina

Projektant zawsze powinien pozostawać wierny sobie. Trzeba zawsze wierzyć we własną kreatywność. Za każdym razem, gdy słuchałem czyichś sugestii, okazywało się, że to był błąd. Na przykład, któregoś razu klientki stwierdziły, że wolałyby masywniejszy obcas i nie wiedzieć czemu im uległem. To zaburzyło równowagę projektu i buty okazały się bublem. Prawdę mówiąc byłem zadowolony, bo potwierdziło się, że gdy jestem wierny sobie, klientki to dostrzegają.

Pierwszy prototyp nie był tak udany, jak wydawał się na szkicach. Z tyłu był monochromatyczny, bardzo, bardzo czarny. Wyrwałem mojej asystentce z dłoni buteleczkę jaskrawoczerwonego lakieru do paznokci i pomalowałem całą podeszwę. Czerwona podeszwa szybko stała się umownym symbolem mojej marki, a później została znakiem towarowym. Spór sądowy o ten znak towarowy był bardzo przykry. Nie jestem osobą agresywną, po prostu uznałem, że firma, która go skopiowała mogła wymyślić coś innego.

Nie nadskakuję celebrytom, bo to nie ma sensu. Było mi bardzo przyjemnie, gdy zauważyłem, że francuska piosenkarka Sylvie Vartan nosi moje buty. Była wielką gwiazdą w latach 70., nie mogłem uwierzyć, że ktoś, kogo pamiętam z czasów mojego dzieciństwa może nosić pantofle, które zaprojektowałem.

Foto: Getty Images Christian Louboutin

Zachowanie niezależności wymagało ogromnej siły. Trudno oprzeć się, gdy ludzie oferują ci coś fantastycznego. W ciągu 25 lat kariery tysiące osób udzielało mi rozmaitych porad, a drugie tyle radziło coś dokładnie przeciwnego. Każdy ma jakiś własny cel. Dlatego zawsze trzeba być skoncentrowanym i podejmować samodzielne decyzje.

Jedyne, czego żałuję, to że moja mama zmarła zanim założyłem własną firmę. Mój sukces zawdzięczam wykształceniu, jakie mi zapewniła i jej miłości. Szkoda, że nie przekonała się jak wspaniałą była matką.

Wiele argumentów przemawiało za wejściem na rynek urody. Pojawiły się podróbki lakieru Louboutin, więc oczywiście miało to sens. Poza tym to część mojej legendy. Po dwóch latach pracy w końcu byłem zadowolony z lakieru i szminki. Potem przyszła pora na zapach. Zależało mi, żeby był organiczny i pełny. To nie jest sztuka dla sztuki.

Jedynym ograniczeniem powinna być wyobraźnia! Młody projektant nie powinien wybiegać myślami zbyt daleko w przyszłość, bo może się zdziwić tym, jak potoczy się jego kariera. Gdy zaczynałem, nawet nie wyobrażałem sobie, że 20 lat później wciąż będę w biznesie, i że będę  sprzedawał milion par butów rocznie. Gdybym wtedy o tym myślał, na pewno nie przewidziałbym, że tak się to wszystko potoczy. Nie warto planować przyszłości po kolei, bo życie oferuje wiele szans, których człowiek się nie spodziewa, które być może jeszcze nie istnieją.

Tłumaczenie: Lidia Rafa

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Nieprawidłowy email