Wojciech Kibitlewski - mężczyzna z drutami

Polscy mężczyźni coraz częściej zajmują się szyciem i robieniem na drutach, a kobiety właśnie uznały, że jest to całkiem pociągające. Mimo że robienie na drutach to wciąż domena pań, ponad połowa z nich twierdzi, że robiący na drutach mężczyzna jest sexy.

Foto: materiały prasowe / Dawanda

W badaniu trendów hand-made, wykonanym przez międzynarodowy portal DaWanda.pl, respondentki były zgodne co do tego, że robienie na drutach kojarzy im się z relaksem i odpoczynkiem od codziennych stresów. Pytanie o robiących na drutach mężczyznach przyjęły z zaskoczeniem, ponieważ w ich domach takie zajęcie jest raczej domeną “mam i babć”, ale “dziergających” mężczyzn aż 52 proc. badanych uważa za seksownych. Mimo że do robienia na drutach wełnianych szalików przyznał się Ryan Gosling, widok mężczyzny z kłębkiem włóczki na kolanach jest wciąż nietypowy. Jednak są tacy, którzy przełamują panujące stereotypy – jednym z nich jest Wojciech Kibitlewski – mężczyzna, który pasję do dziergania przekuł już w prosperujący biznes.

Jesteś wyjątkowym projektantem, skąd pojawił się pomysł tworzenia ubranek dla niemowląt?

Pomysł narodził się z potrzeby chwili. Agnieszka – moja partnerka i jednocześnie znana na Śląsku fotografka dziecięca – potrzebowała ubranek na sesje fotograficzne maluchów. Kiedyś wspomniałem jej, że na zajęciach praktycznych w szkole podstawowej robiłem na drutach. Przypomniała sobie o tym i przez wiele dni namawiała mnie, abym coś zrobił. Opierałem się, ale tak naprawdę pomysł mi się spodobał. Lubię nowe wyzwania. Lubię tworzyć. Kupiłem więc druty, włóczkę i zrobiłem pierwszy komplet dla noworodka – czapkę i spodenki. A później były kolejne. Na początku było to jedynie hobby – taki miły przerywnik od pracy przy komputerze (projektuję strony internetowe). Założyłem stronę na portalu społecznościowym, gdzie wrzucałem zrobione rzeczy. Moimi fanami byli na początku tylko moi znajomi. A później ich znajomi, i kolejni. Ale kiedy coraz większej ilości osób podobało się to co robię, kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze zamówienia – hobby zaczęło przekształcać się w kolejny zawód.

Robienie na drutach to nietypowa męska pasja, czy teraz Camera Cookies przeradza się w zawód?

Czy nietypowa? Inaczej – niewielu mężczyzn się do tego przyznaje. Uważają, iż może to być postrzegane jako zajęcie “niemęskie”. Jednak znam kilku mężczyzn, którzy na drutach robić potrafią . A zawód? Tak, powoli robienie na drutach staje się zawodem. Z tygodnia na tydzień przybywa osób, które chcą coś zamówić. Są już również pierwsze zamówienia zagraniczne.

Foto: materiały prasowe / Dawanda Camera Cookies - mężczyzna, który dzierga dziecięce śpioszki

Jak pracuje się z takimi maluszkami? Budzą się w Tobie ojcowski instynkt?

Praca z maluchami jest bardzo ekscytująca. Ponieważ pomagam Agnieszce podczas sesji noworodkowych mam bezpośredni kontakt dzieciakami. Układam je w różne pozy, przenoszę, usypiam… To niesamowite wrażenie mieć w ręku takiego maluszka, który mieści Ci się prawie na dłoni ;p Nie mamy jeszcze własnych dzieci, ale podczas takiej sesji rzeczywiście budzą się instynkty.

Skąd bierzesz inspiracje do tworzenia komplecików? Czy są to indywidualne zamówienia czy Twoja inwencja twórcza?

Kolory w prototypach wymyślamy wspólnie z Agnieszką. Jej preferencje fotograficzne (jasne kolory, delikatne beże i róże oraz szarości) są pierwszym czynnikiem, jaki biorę pod uwagę. Same wzory czapek to połączenie wyniku obserwacji rynku amerykańskiego z.. modą “dorosłą”. Jestem z zawodu grafikiem – z dość dużym doświadczeniem – więc ta kreatywność jest już gdzieś we mnie. Czasami jest tak, że biorę druty do ręki i zaczynam eksperymentować, łączyć jeden wzór ściegu z drugim, np. krótkie spodenki z trzema falbankami – to mój pomysł, który chyba się spodobał, gdyż później zobaczyłem taki wzór również u innych. Ale z doświadczenia wiem, że te najprostsze pomysły są najlepsze. Najczęściej zamawiany jest komplecik z czapką w warkocze. Wracając do kolorów – tutaj przy konkretnym zamówieniu już decyduje klient.

Foto: materiały prasowe / Dawanda Camera Cookies - mężczyzna, który dzierga dziecięce śpioszki

Ile czasu poświęcasz na tworzenie ubranek?

Kilka godzin dziennie. Zajmuję się też innymi rzeczami (projektuję strony internetowe, pomagam przy sesjach fotograficznych), więc robienie na drutach jest wciąż tylko dodatkowym zajęciem. A zrobienie konkretnej rzeczy? Wszystko zależy od wzoru. Jeśli jest to wzór, który już robiłem, to komplet dla niemowlaka robię np. w 3-4 godziny.

Czym inspirujesz się tworząc ubranka?

Jak odpowiem “otoczeniem” to będzie to trochę banalne. Ale w sumie tak jest. Na początku obserwowałem innych projektantów – przede wszystkim amerykańskich. Powstaje tam wiele ciekawych wzorów. Później dokładałem własne pomysły. Jestem z zawodu grafikiem. Rozpoznaję dużo więcej kolorów, niż przeciętny mężczyzna. Staram się więc swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystywać w tym zajęciu. Inspiracji dostarczają mi również przyjaciele, rodzina i znajomi. Mama podsyła mi wzory nowych ściegów, znajomi podrzucają ciekawe książki z całej Europy, a Agnieszka pokazuje mi zdjęcia noworodków i mówi, co jej się marzy do kolejnej sesji. Staram się, aby tworzone przeze mnie ubranka miały jeden, rozpoznawalny styl. Jeszcze chyba trochę pracy przede mną.

Foto: materiały prasowe / Dawanda Camera Cookies - mężczyzna, który dzierga dziecięce śpioszki
Foto: materiały prasowe / Dawanda Camera Cookies - mężczyzna, który dzierga dziecięce śpioszki

Tematy:

Nieprawidłowy email