Karl Lagerfeld kończy 83 lata

„Najbardziej lubię robić rzeczy, których nie robiłem nigdy wcześniej”, mówi 83-letni Karl Lagerfeld, któremu energii twórczej zazdroszczą 20-latkowie. Tworzy osiem kolekcji rocznie dla Chanel, projektuje dla marki Fendi i pod swoim nazwiskiem, nie stroni od współpracy z Coca-Colą,  H&M i Oplem. „Cóż, szybko się nudzę”, przyznaje Lagerfeld. Jedyne, czego nie zmienia, to wizerunek. Zawsze w czerni, z siwym kucykiem, który nosi od lat 70., i w ciemnych okularach. Z ukochaną kotką Choupette na ramieniu. Dziś Karl Lagerfeld kończy 83 lata.

Foto: Getty Images

10 września Karl Lagerfeld swiętuje 83 urodziny, choć nikt tego nie wie na pewno, bo sam Lagerfeld twierdzi, że urodził się w 1938 roku, na niecały rok przed wybuchem II wojny światowej, a inne źródła podają datę urodzenia: 10 września 1933 roku, gdy Hitler doszedł w Niemczech do władzy. To nie zachwiało jednak spokojnym życiem Lagerfeldtów (tak brzmi prawdziwe nazwisko Karla) z Hamburga. Zamożna mieszczańska rodzina, której nieobce były artystyczne i intelektualne ambicje, przeniosła się na 12 lat na wieś. Ojciec, Christian był biznesmenem, jedynym dystrybutorem mleka skondensowanego w Niemczech, mówił dziewięcioma językami i był zafascynowany Rosją, a pochodząca ze Szwecji matka, Elizabeth skrzypaczką i hazardzistką („Wymagała ode mnie błyskotliwości. Gdy wpadałem na dobrą ripostę z opóźnieniem, dostawałem po twarzy. Często mówiła, że jestem do niej podobny. Ale nie tak piękny jak ona”, mówił o niej w wywiadach Karl, który przewrotne poczucie humoru odziedziczył właśnie po matce). Karl, jego starsza siostra Martha i przyrodnia siostra Thea od najmłodszych lat przysłuchiwali się dyskusjom przy kolacjach, na które zapraszano lokalną elitę. Małego Karla, choć uczył się języków i czytał książki z domowej biblioteczki, najbardziej interesowała moda. Wycinał zdjęcia z magazynów, a w szkole nie przysparzała mu popularności skłonność do krytykowania stylu koleżanek. „Nigdy nie lubiłem szkoły, za dużo tam idiotów”, mówił w wywiadach. Chciał zostać ilustratorem, o projektowaniu zaczął myśleć dopiero po wojnie, gdy rodzice wrócili do Hamburga. Szybko wypuścili go z opiekuńczych ramion. Jako nastolatek wyjechał do Paryża, gdzie w prywatnym liceum artystycznym Lycee Montaigne studiował historię i rysunek. W wieku 20 lat zajął pierwsze miejsce w kategorii: najlepsze okrycia wierzchnie na konkursie projektowania International Wool Secretariat. Wśród zwycięzców był także Yves Saint Laurent, równolatek, konkurent, a potem także wieloletni przyjaciel Karla. Płaszcz projektu Lagerfeld został odszyty pod marką Pierre Balmain, a Karl dostał posadę w paryskim domu mody, który dziś kojarzy się z kontrolowanym kiczem Kardashianek, a wtedy ceniono go za architektoniczne konstrukcje ubrań. Na stanowisku młodszego projektanta i pomocnika mistrza wytrzymał trzy lata. Nie mógł się doczekać samodzielności. „Nie urodziłem się, żeby być asystentem”, mówił. Krawiectwo haute couture Lagerfeld podszkolił w domu mody założonym przed wojną przez Jeana Patou. Później przyszły angaże w markach Krizia, Charles Jourdan, Valentino i Chloé, a w 1967 rozpoczął pracę dla włoskiego domu mody Fendi, słynącego z pełnych przepychu futer i luksusowych skórzanych dodatków. Pracuje tam do dzisiaj. „W latach 60. wystarczyło, że zaprojektowałem 60 sukienek rocznie, żeby przez resztę czasu móc tańczyć na imprezach, jeździć na wakacje i kupować drogie samochody. Śmiertelnie się nudziłem”, wspomina. Lata 80. przyniosły Lagerfeldowi większe wyzwania, a więc także większy sukces. Udało mu się wskrzesić spisany przez wielu na straty legendarny dom mody Chanel, dzięki czemu dostał dożywotni kontrakt. Od ponad 30 lat najbardziej popularne motywy Chanel – tweedowe marynarki, małe czarne czy torebki z charakterystycznym logo – interpretuje co sezon na nowo, czyniąc je obiektami pożądania dla kolejnych pokoleń prawdziwych it-girls i aspirujących fashion victims. Rok po starcie w Chanel, w 1984 roku, założył własną markę, w której DNA miał być zapisany „intelektualny seksapil” (w 2005 roku sprzedał swoje marki: Lagerfeld Gallery i Lagerfeld Tommy'emu Hilfigerowi, ale wciąż dla nich projektuje). O tym, że osiągnie sukces przekonała go Madame Zereakian, wróżka Christiana Diora.

Foto: Getty Images Karl Lagerfeld
Foto: Getty Images Karl Lagerfeld

Choć w wywiadach często jawi się jako oderwany od rzeczywistości ekscentryk, którego interesuje tylko własna waga (schudł 40 kilogramów, „moda jest najlepszą motywacją do schudnięcia”, pisał w książce o diecie) i kotka Chopuette (@choupettesdiary, która ma na Instagramie prawie 80 tys. followersów, a w domu opiekują się nią niańki. „Jest rozpieszczona. Ale ja dzięki niej stałem się lepszym człowiekiem”, mówi Lagerfeld).

Foto: Getty Images Karl Lagerfeld

Nie można go lekceważyć. Mimo swojego wieku, a może właśnie dzięki doświadczeniu, ten kameleon o niezwykłych umiejętnościach adaptacyjnych, wygrywa w walce o innowację ze znacznie młodszymi konkurentami. Chociaż wciąż projektuje dwie kolekcje haute couture rocznie, równie dobrze sprawdza się we współpracy z H&M, domem towarowym Macy's czy marką Hogan. Nigdy nie miał problemu z pracą nie pod własnym nazwiskiem. „Praca jest ważniejsza niż ego”, mówił. Przewrotnie, bo trudno za wykwit lekko rozdętego ego nie uznać ośmiu kolekcji dziennie, które błyszczą, prowokują, szokują. Lagerfeld nie boi się komercji, nie boi się zarabiać, nie boi się odcinać kuponów od sławy. Może dlatego, że luksusem jest dla niego samotność, a ta kosztuje drogo.

Foto: Getty Images Karl Lagerfeld

Choć otacza się młodymi, pięknymi chłopcami i jeszcze piękniejszymi muzami, które zmienia co sezon (teraz postawił na Lily-Rose Depp, córkę Johnny'ego Deppa i Vanessy Paradis i Kendall Jenner, która potrafi sprzedać wszystko), bo „ludzie w moim wieku rozmawiają tylko o chorobach”, energię do pracy daje mu spokój.

Foto: Getty Images Karl Lagerfeld
Foto: Getty Images Karl Lagerfeld

„Wyobrażam sobie świat z pokoju hotelowego, rzadko wychodzę na zewnątrz”. Może dlatego przetrwał szalone lata 60. i 70., których wielu padło ofiarą. Karl żyje jak mnich. Nie pali, nie pije, nigdy nie brał narkotyków. Dzień zaczyna od gazety. Papierowej. Nie lubi technologii, w tym lepsza jest Choupette. Zamiłowania ma raczej staroświeckie. Jego biblioteka liczy 300 tysięcy tomów, namiętnie ogląda też nieme filmy, jego ulubiony to „Gabinet doktora Caligari” z 1920 roku. Ale nie lubi, gdy ktoś nazywa go intelektualistą. „Projektanci mają być puści”, burzy się, znów na poły ironicznie. Robi zdjęcia, kręci filmy, lansuje zapachy. Ostatnio swoje kolekcje pokazuje na krańcach świata – od Miami po Salzburg albo w spektakularnej scenografii kawiarni, kasyna albo supermarketu. Nie wierzy jednak w dosłowność, więc z klimatu miejsc tworzy kolaż, który układa w takich proporcjach, jakie mu się podobają. Wciąż wiedziony nie tylko ambicją, ale może przede wszystkim strachem przed nudą. „Jestem modowym wampirem. Zawsze nienasyconym”, mówi o sobie.

Foto: Getty Images Karl Lagerfeld

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~A do ~V: Geniuszom wolno nosić takie "gacie". A całej reszcie nic do przyzwyczajeń geniuszy. Ważne aby nadal tworzyli i tylko tyle.
28 cze 16 00:40 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~wstyd : Ojciec Lagerfelda miał na imię Otto nie Christian...
17 sty 16 21:18 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Gsjd : Niepoprawny język, wypisywanie bredni, wręcz wyolbrzymianie
Dno dzienikarskie
18 gru 16 00:21
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~A : Pani dziennikarce również udziela się polska zawiść i brak tolerancji dla inności ogółem. Który wielki artysta nie jest nieco oderwany od rzeczywistości, próżny i ekstrawertyczny, że trzeba to z tupetem wytykać Wielkiemu Projektantowi ? Taki ich przywilej i część ich natury.
28 cze 16 00:48 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~V : A może by pan szanowny projektant zaprojektował dla odmiany jakiś przyzwoity strój dla siebie, bo w tych gaciach opiętych w kroku i gorsecie mocującym głowę, zeby mu do tyłka nie wpadła wygląda po prostu żałośnie.
21 maja 16 12:25 | ocena: 83%
Liczba głosów:6
17%
83%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~ profesjonalizmu - brak : Takie ''grube'' nieścisłości stają się znakiem firmowym Vu mag.
18 sty 16 20:58 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email